SZUKAJ »
przełącz na język polski switch to english
Babou Ceesay (Helena).JPGWenecja za kratami. Dwie religie, obydwie równie sobie wrogie. Dług. Przemoc i miłość z przypadku. Opowieść o złamanych obietnicach i przyrzeczeniach, które nigdy nie powinny być składane. Więzienie, gdzie wszyscy są równi aż do momentu, kiedy miłość i zemsta nie postawią sprawiedliwej równowagi pod znakiem zapytania. I jeszcze toaleta i numer gospel a do tego grupa facetów ostrzyżonych jak marines. Jak to możliwe, że wszystkie te rzeczy mieszczą się w jednym przedstawieniu? Przyjdź i przekonaj się na własne oczy! Kupiec wenecki grupy Propeller od pierwszych minut zaskakuje scenografią: Wenecja jest więzieniem – trzykondygnacyjnym, z ruchomymi klatkami i prostymi meblami. Rytmiczne uderzenia w kraty tworzą atmosferę zagrożenia i napięcia. Nic więcej. Tylko cele a w nich okrutna tragedia. Książę staje się naczelnikiem więzienia a Porcja i Nerissa to sfeminizowani mężczyźni – więźniowie. Nie ma miejsca dla kobiet w tym świecie, bo to jest męskie więzienie, przesycone dusznymi oparami testosteronu, rządzone przez brutalną i surową kulturę przemocy, gdzie uprzedzenia rasowe stają się prawem a sąd jest tylko jedną z więziennych gier. Jedną z nich jest także manipulacja transwestycką płcią, która wcale nie uwalnia od przemocy. Ginące w mroku cele zdają się być najniższym, przeludnionym kręgiem piekła. Wszystko to czyni Kupca sztuką dojmująco współczesną. Napięcia rasowe, kult pieniądza jako jedynej wartości i kiepsko skrywana polityka oparta na podziałach płciowych to przecież nie tylko problem zamkniętych enklaw, jakimi są więzienia, choć chcemy w to wierzyć. Zaskakujące, jak blisko wstydliwie skrywanych lęków współczesnego człowieka można odczytać Szekspira. Edward Hall zabiera nas w niepokojącą podróż „na ciemną stronę” Wielkiego Dramaturga swą bezkompromisową, ekscytującą realizacją, w której żadna kreacja aktorska nie pozostaje niezauważona.
Richard Clothier (Oberon) 3.JPGSen nocy letniej grupy Propeller, który od 2003 roku ujął swym wdziękiem rzesze widzów od Chin do Nowego Jorku, jest adaptacją intrygującą i prześmieszną, graną nowatorsko i świeżo. Ze sceny uderza chaos i surrealizm, potęgowany tylko przez dziwaczne trzaski, gwizdy i grzechotania, a także przez scenografię z pięknymi krzesłami w stylu Ludwika XV, tyle że… zwisającymi w dół. Rolę maestra w tej szalonej symfonii gra Puk, zachwycający pasiastymi rajtuzami, butami klowna i figlarną baletową tutu. Za pomocą swego magicznego napoju wpływa na losy zgrai błądzących po scenie i wspinających się na metalowe konstrukcje trzydziestoletnich mężczyzn, ubranych w coś, co niepokojąco przypomina kaftany bezpieczeństwa i umalowanych jak niedorobieni transwestyci. Tak, nadal mówimy o Śnie nocy letniej! Tu Hermia i Helena bardziej przypominają rugbistę czy koszykarza, a w dodatku są bardziej męskie od… innych mężczyzn – tych, którzy grają Demetriusza i Lizandra. A zamiast peruk z epoki na głowach aktorów „jeżyk” á la poborowi. Zaloty kochanków nabierają swawolnej dwuznaczności, wtórując figlom rozbrykanych elfów. Ta niesamowita wizja oprawiona została w elegancką, monochromatycznie białą scenografię. Na takim tle czerń rekwizytów i rubinowe pląsy Puka prezentują się niezwykle efektownie. W tym spektaklu, pełnym zabawy i gry, nie ma miejsca na szarość.
06 Hamlet, The Wooster Group.jpgThe Wooster Group jest zespołem artystów sławnych na całym świecie ze swoich przełomowych eksperymentów w dziedzinie teatru, tańca i mediów. Pod dyrekcją Elizabeth LeCompte przygotowali ponad 30 przedstawień, m.in. Rumstick Road (1977), L.S.D. (…Just The High Points…) (1984), Brace Up! (1991), House/Lights (1999), To You, the Birdie! (Phèdre) (2002) and La Didone (2008). Zespół wystąpił w wielu miejscach za granicą, m.in. w Europie, Rosji, Ameryce Północnej i Południowej, Azji i Australii. Ich siedzibą jest The Performing Garage przy ulicy Wooster 33 w Nowym Jorku. Zespół jest właścicielem i zarządcą The Performing Garage dzięki udziałom w the Grand Street Artists Co-op, spółdzielni artystycznej powstałej w wyniku ruchu artystycznego Fluxus w latach 60. XX wieku.
WARUM_2849.jpgPeter Brook jest jednym z najważniejszych twórców teatralnych na świecie. Jego legendarne już interpretacje dzieł Szekspira zrewolucjonizowały sposób postrzegania Wielkiego Dramatopisarza i wpłynęły na teatralne myślenie o Szekspirze. Urodzony w Londynie w 1925 roku, swoją pierwszą sztukę wyreżyserował w 1943 roku. Od tego czasu przygotował już ponad 70 produkcji w Londynie, Paryżu i Nowym Jorku. Pracował z The Royal Shakespeare Company. W 1971 roku założył Międzynarodowe Centrum Poszukiwań Teatralnych w Paryżu, a w 1974 zainaugurował działalność stałej sceny w Teatrze Bouffes du Nord. Wyreżyserował niezliczone ilości sztuk, zarówno po angielsku, jak i po francusku (Mahabharata, Tragedia Hamleta, Tierno Bokar i inne), oraz oper (między innymi La Bohème, Tragedia Carmen, Don Giovanni). W 1998 wydano jego autobiografię Threads of Time, kolejną jego publikację po Pustej Przestrzeni (1968) (przetłumaczona na 15 języków), Ruchomy punkt (1987), czy Evoking (and Forgetting) Shakespeare (2002). Z jego prac filmowych wymienić należy m. in. Władcę much, Marata/Sade czy Króla Leara.
Dream 2 captioned.jpgU Szekspira wszystko jest możliwe. Na przykład początek sztuki jak z telenoweli: Hermia kocha Lizandra a Helena Demetriusza, ale na nieszczęście to Demetriusz ma poślubić Hermię. Do tego dodajmy księcia z Aten bez serca, który ponagla do niechcianych małżeństw i ucieczkę młodych w przepastne lasy. Od tej pory kończy się dramat z życia wyższych sfer a zaczyna najbardziej niesamowita komedia mistrza ze Stratfordu, Sen nocy letniej.
Kaufmann11.jpgKupiec wenecki Nory Somaini to realizacja będąca przełomem w estetyce Bremer Shakespeare Company. Całkowicie nowoczesna, „zimna” scena, projekcje wideo, efektowna choreografia i porywający taniec. Sztuka Szekspira staje się tu kryminałem gospodarczym, opowieścią o zemście, nienawiści i władzy z subiektywnego punktu widzenia kupca Antonia. Stosunki międzyludzkie to zależności przede wszystkim finansowe, dopiero potem jest miejsce na emocje i sentymenty, a czasem zwyczajnie ich brak w tej grze władzy, seksu, poddaństwa i przemocy. Reżyser demaskuje te mechanizmy bezlitośnie i z chirurgiczną precyzją, zaskakując jednocześnie bogactwem pomysłów, mnożeniem symboli oraz aluzjami do współczesnej gospodarki. Kupiec zyskuje niepokojąco współczesne konotacje – Shylock to nie "wieczny Żyd" lecz rekin wielkiej finansjery, triumfator władzy gospodarczej a proces sądowy ukazuje, że dialog społeczeństwa obywatelskiego ogranicza się tylko do rozważań natury ekonomicznej. Mroczna, ascetyczna wizja uzupełniona onirycznymi projekcjami multimedialnymi, odbijającymi jak lustra dusze postaci, nie pozwala o sobie zapomnieć.
I wyróżnienie w Konkursie na Najlepszą Inscenizację Dzieł Williama Szekspira

foto. Tomasz Kaminski_Poskromienie zlosnicy (34).JPGKasia i Petruchio w Poskromieniu złośnicy Szymona Kaczmarka są przez chwilę jak Kate Winslet i Leonardo di Caprio na dziobie Tytanika. Grają sentymentalne role, choć w nie tak romantycznej scenerii. Za chwilę Petruchio stanie się macho i zdobywcą a Kasia tresowaną panienką na wydaniu. Osią spektaklu są właśnie te role – reguły zachowań płci w grze pożądania, podporządkowywania i zawłaszczania drugiej osoby. Poskramiana, „przycinana" do kostiumiku nadobnej panienki jest tu nie tylko Kasia. Mężczyźni, a właściwie głównie oni w tym świecie, męczą się uwięzieni, każdy w swoim typie męskości, uwierającym jak ubranie szyte na kogo innego. Bo Kaczmarek pyta o męskość. O presję erotycznego podboju, aktywności i dominacji. O to, kim wobec tych konieczności staje się mężczyzna. Czy miłość zamknięta w kliszach zdobywcy i zdobywanej jest jeszcze uczuciem, czy kulturowym wyobrażeniem o tym, jak powinno ono wyglądać? Może jest sentymentalnym lukrem osładzającym gorycz prawdy o bezwzględnej tresurze obydwu płci? Komedia Szekspira staje się teatralną grą rolami gender, nie unikającą gorzkich wniosków a wyrosłą z tęsknoty za miłością poza stereotypami.
Poskromienie złośnicy, część projektu Wyspa pełna krzyków, jest pierwszym z wystawianych przez Teatr Wybrzeże spektakli zerojedynkowych, w których Teatr stawia na radykalne wypowiedzi, na granie maksymalnie blisko widza, przy minimalnym udziale scenografii.
204600DSC_7783.jpgRyszard III w reżyserii Gábora Tompy to sztuka odważna, epatująca nowoczesnym instrumentarium: telefonami komórkowymi, współczesnymi ubraniami i elektronicznymi gadżetami. W tej futurystycznej oprawie stoi na scenie prawdziwe bestiarium, upiorna wersja Salonu Madame Tussaud – zakonserwowane ludzkie głowy, zarodki i dziwolągi. Resztki tych, którzy weszli w zbyt bliski romans z władzą, dawnych królów zabitych najprawdopodobniej przez swe rodziny. Jak w takiej scenerii wydobyć z postaci Ryszarda człowieka? Jak pokazać bestię w sposób subtelny, przekonujący i autentyczny? I jeszcze zrobić to tak, że śmiejemy się z inteligentnego poczucia humoru potwora, skarlałego gnoma, szpiegującego wszystkich dookoła. W węgierskiej inscenizacji na pozór niemożliwe stało się faktem. Ryszard III szokuje, ale budzi też zainteresowanie i zmusza do myślenia. Owszem, główny bohater jest czarnym charakterem, ale czy cynicy i spekulanci którymi jest otoczony, nie zasługują równie dobrze na to miano? Czy są od niego lepsi? Na pewno nie są bardziej interesujący, bo Ryszard Zsolta Bogdána jest nie tylko zimny i okrutny, ale także wyrafinowany i zabawny, jakkolwiek strasznie by to nie zabrzmiało. Imponująca, rozbudowana refleksja nad krwawymi mechanizmami władzy i wątłą w starciu z nimi naturą człowieka.
Honorowe wyróżnienie w Konkursie na Najlepszą Inscenizację Dzieł Williama Szekspira

OTELLO foto G_Nowak (17).JPGAgata Duda-Gracz rozbija strukturę Otella. W tytułowej scenie zamyka aktorów w piętrowych klatkach, w których katatonicznie powtarzają słowa odarte z sensów, wykonując gesty bez znaczenia. Tak naprawdę postaci przez całe przedstawienie mentalnie w tych klatkach pozostają, każdy uwikłany we własne namiętności - miłość, żądzę władzy, pychę, okrucieństwo, lęk, urażone ambicje, rozpacz, nienawiść... Ten mroczny, przygnębiający seans zabójczej zazdrości rozgrywa się w niezwykle plastycznej i efektownej czarno-czerwonej scenerii. Niesamowite pomysły scenograficzne tworzą ruchome obrazy oddające gęstniejące na scenie emocje. Kontrast między lalkowatą, infantylną Desdemoną w futrze z przytulanek a Otellem – starcem w kalesonach, odartym z resztek męskości, staje się na tym tle jeszcze dotkliwszy. Namacalnie czuje się nieuchronność tragedii w tym świecie, z którego nie ma ucieczki, dla którego nie ma nadziei i w którym nie ma niewinnych. Kolejny raz Szekspir okazuje się o wiele bardziej radykalny niż współczesna dramaturgia. Odsłania człowieka z tej strony, którą najbardziej chciałby ukryć – tam, gdzie okazuje się, że dla osiągnięcia celu nie przebiera się w środkach a moralność odkłada na bok. Prawda od czasów Szekspira do dziś aktualna i niezmienna.
radu.jpgHamlet jest taki jak my. Jego pasywność wiele ma wspólnego z poczuciem beznadziei i frustracji, jakie towarzyszy współczesnemu człowiekowi przytłoczonemu obowiązkami, które go przerastają. Hamlet jest mieszczuchem w całym tego słowa znaczeniu i miejskie bolączki nie oszczędzają go. Naszą pracę zaczęliśmy od analizy tradycyjnego przedstawienia Hamleta w interpretacji Lawrence’a Oliviera po to, by zdystansować się zarówno od niej, jak i od klasycznej rumuńskiej szkoły aktorstwa. Zdecydowaliśmy się na kinową reżyserię, oraz dialog z klasyczną retoryką. Układanie teatralnych puzzli oparte jest na wyborze. My skoncentrowaliśmy się na idei buntu bez powodu. Natura Hamleta to rozsądek, na którego krawędzi jest szaleństwo. Hamlet na nowo przeżywa świat, a jego pamięcią – obiektywną i subiektywną – jest Horacy. Reszta jest milczeniem.
Oana Stoica & Radu-Alexandru Nica
Strona (1/2) Nastepna »
INSTYTUCJE WSPIERAJĄCE
logo logo logo logo logo
SPONSORZY PLATYNOWI
logo logo