jesteś w:
Puk alias Robin Filut
Kim jest Puk? Psotnym chochlikiem usługującym Oberonowi, głównym bohaterem „Snu Nocy Letniej”, czy wcieleniem Szekspira koordynującym losy postaci sztuki „od wewnątrz”? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Zadziwiające jest jak wiele zamieszania wprowadza pojawiając się dopiero w drugim akcie.
W mitologii celtyckiej Puk jest psotnym duszkiem sprawiającym, że zupa nagle się wygotowuje albo że talerze „same” wyślizgują się z rąk. Chrześcijanie natomiast, uważają go za uosobienie zła, braku pokory i zepsucia. W „Śnie Nocy Letniej” również psoci, ale na innej płaszczyźnie. Bawiąc się magicznym eliksirem kwiatowym steruje uczuciami śpiących kochanków. Można go więc nazwać manipulatorem, co jednak ma wydźwięk negatywny. W sztuce Szekspira odbieramy go raczej jako niegroźnego psotnika, zwiększającego atrakcyjność fabuły. Puk wciela się też w rolę swatki. W dzisiejszych czasach znakomicie sprawdziłby się w prowadzeniu portalu internetowego, gdzie mógłby wpływać na losy przyszłych par wysyłając im psotne maile. Jakże dobrze musiałby się wtedy bawić, a przy tym nie musiałby „zarywać nocy” na wlewanie kwietnego soku w oczy swoich śpiących ofiar. Choć ma spore doświadczenie w swataniu, dziś nazwalibyśmy go singlem. Zastanawiające jest jak mogłaby wyglądać druga połowa tego psotnika. Czy byłaby to piękna Tytania, czy uporządkowana Hipolita, a może skromna Helena. Istnieje również możliwość, że Puk wcale nie potrzebuje pary. Sam jest tak barwną postacią, że trudno byłoby mu znaleźć kogoś równie interesującego. Bawi się więc i wyciska z życia wszystkie soki nie zważając na konsekwencje.
Podobnie jak mitologiczny Hermes, Robin Filut jest też posłańcem. Jego wiadomości to marzenia senne, wkrapiane w oczy nieświadomych „ofiar”. W swoim posłannictwie Puk ma pewną niezależność, gdyż Oberon nie może być pewny komu tak naprawdę zaaplikowany zostanie nektar miłości. Jest to przyczyną wielu nieporozumień oraz zabawnych sytuacji. Ta niezależność tworzy z małego chochlika prawdziwego indywidualistę.
Niełatwo go scharakteryzować. Jest ulotny i piekielnie sprytny. Prawdopodobnie to najbardziej nowoczesna postać Szekspira. Żartuje ze wszystkich przez cały czas trwania sztuki, by na końcu oznajmić, że wszystko co widzieliśmy było tylko snem. Jego przewrotność i figlarność zdają się denerwować, lecz ostatecznie swoim urokiem osobistym zdobywa naszą sympatię. Gdzieś w głębi serca myślimy sobie, że to tylko niegroźny, lekko szalony psotnik. Ostatecznie naprawia wyrządzone przez siebie szkody nazywając je sennymi marami.
Dobrze, że znajdujemy u Szekspira postać, z którą nikt w pełni nie może się zidentyfikować. Pozwala nam to oderwać się od rzeczywistości i przenieść w świat marzeń, gdzie nie ma rzeczy niemożliwych. Puk „namaszcza” nam oczy wizją leśnych elfów i wróżek, kąpiących się w baśniowym jeziorze iluzji. Ten psotny chochlik pozwala nam pobujać w obłokach i zapomnieć o prawie grawitacji.
Ada Kozłowska




