SZUKAJ »
przełącz na język polski switch to english
Już dawno zabrzmiały trzy dzwonki zapowiadające spektakl, a światła dalej nie gasną. Wpatrujemy się w niemalże pustą scenę. Surowość, ascetyzm, czarny materiał osnuwający tylne ściany i dwie niewielkie, prostokątne skrzyneczki, niczym stołki. Cisza. Patrzymy i czekamy. Nagle gasną reflektory. Ciemność. Znów światło. Co się dzieje? Scena nadal jest pusta, widownia oświetlona. Wreszcie idzie. Powoli, zza rzędów foteli, rozpoczynając mający trwać ponad godzinę monolog. Ona. Kobieta. Aktorka.
„Jesteśmy tajemniczym bałaganem «pomiędzy»”.
Na deskach Malarni po raz pierwszy na tegorocznym Festiwalu wystawili swoją sztukę Bremer Shakespeare Company z Niemiec. „Kupiec Wenecki” w reżyserii Nory Somaini był zimny i precyzyjny, lecz momentami przez warstwę lodu przebijały iskry.
Nie chodzi bynajmniej o kryzys twórczy, ani brak pomysłu na realizację. Kiedy rynki nieruchomości przeżywają stagnację, indeksy giełdowe pikują, a administracja wielu światowych rządów próbuje pobudzać gospodarkę, Bremer Shakespeare Company przedstawia współczesny pomysł na odczytanie „Kupca Weneckiego”.
Jeżeli teatr niemiecki, to Berlin. A jeżeli Szekspir, to jak się okazuje już nie koniecznie na scenach berlińskich. Decentralizacja teatru niemieckiego, przynajmniej pod względem istotności zjawisk artystycznych, raczej nigdy nie miała miejsca. Szukając realizacji Szekspira w Niemczech, można zatem skoncentrować się na Berlinie i odkryć... tego Szekspira tu prawie nieobecność. Przeglądając repertuary najważniejszych scen berlińskich, wykonując to niemal statystyczne ćwiczenie, dochodzi się do wniosku, że wszystko inne – Schiller, Bernhard, Brecht, Kleist, Czechow – ale Szekspir? Przynajmniej nie w tym sezonie. Kiedy średnia niewystawialności ma sięgnąć już niemal stu procent, pojawia się ślad, który zachwieje statystyką. W repertuarze Schaubühne widnieją dwa spektakle Szekspira. Wyjątek od reguły. Tym większy, że wyreżyserował je artysta, którego kariera znaczona jest realizacjami dramatów z początku dwudziestego wieku, bądź najnowszych.
Shakepspeare uczy, bawi i wzrusza. Każdy, kto próbuje to zanegować, staje się skazany na swego rodzaju intelektualny ostracyzm. Dylematy Hamleta, zazdrość Otella, szaleństwo Leara, czy miłość Romea i Julii przeszły do historii literatury i mają tam bezpieczne miejsce. Dlatego właśnie w ramach cyklu „Z drugiego planu” nie będziemy się nimi zajmować. Przedstawimy mniej popularne, ale jakże ważne postaci istniejące w tle protagonistów. Pokażemy, że one też uczą, bawią i wzruszają. Dziś Kleopatra!
INSTYTUCJE WSPIERAJĄCE
logo logo logo logo logo
SPONSORZY PLATYNOWI
logo logo