SZUKAJ »
przełącz na język polski switch to english
Teatr Globe w Kolibkach - Joanna Majchrzak
Biały namiot rozpięty nad drewnianym podestem sceny kontrastuje z intensywną zielenią drzew otaczających piękną polanę zabytkowego parku w Gdyni Kolibkach. Zbliża się siedemnasta godzina, już za chwilę Szekspirowski Teatr Globe pokaże plenerową realizację „Snu nocy letniej” w reżyserii Raza Shaw'a.

Tymczasem oczekiwanie nieznacznie się wydłuża, czy to z powodu publiczności, która przejęta wyjątkową urodą miejsca nie zdążyła się jeszcze odpowiednio wyciszyć, czy też angielscy aktorzy potrzebują kilku dodatkowych minut, aby dokończyć filiżankę herbaty, którą mieszkańcy wysp zwykli pijać o tej porze dnia. Podobno to rytuał, kontynuowany już wyłącznie przez starsze pokolenie Brytyjczyków, ale czyż zespół londyńskiego Teatru Globe nie pozostaje wyjątkowy w swoim stosunku do tradycji? Zdaje się, że słychać brzęk odstawianej porcelany, a może to tylko metalowe przeszkadzajki zawieszone pod sufitem namiotu odzywają się poruszone lekkim powiewem wiatru. Działanie nieznanych sił sprawczych i nieoczywisty charakter zdarzeń to jedna z głównych zasad wpływających na los bohaterów tej szekspirowskiej komedii - czyżby i tym razem odezwał się duch miejsca?

Bohaterowie „Snu nocy letniej” pojawiają się na scenie w sposób niespodziewanie nagły i hałaśliwy. Rozbawione towarzystwo wygląda tak jakby w rytmie muzyki przechodziło właśnie z jednego salonu, w którym trwa impreza, do kolejnego, w którym napotyka nas widzów. Wszyscy przypominają beztroskich arystokratów, którzy zażywają letnich wczasów w podmiejskiej rezydencji, spędzając dni na grze w krykieta lub partyjkach brydża. Panowie w płóciennych garniturach i słomkowych kapeluszach, panie w jasnych zwiewnych sukienkach. Reżyser umieścił akcję sztuki w latach 20. XX wieku, o czym świadczą zarówno stroje aktorów, jak i wykonywane w rytmie fokstrota taneczne układy.

Jedynie Puk, nazwany przez Jana Kotta „transformistą i prestidigitatorem”, w swoim wyglądzie i zachowaniu wybiega wprzód poza swą epokę przypominając postać z kabaretu Boba Fosse. Bethan Walker w roli Puka w czarnym meloniku i pończochach łączy zmysłowość i komizm, bywa pociągająca w swych kocich ruchach i irytująca, gdy modelując swój głos używa najwyższych tonów. W całym spektaklu muzyka i taniec odgrywa bardzo ważną rolę - utalentowani wokalnie aktorzy używają saksofonu, cymbałów, bandżo i innych często prowizorycznych instrumentów, grając proste melodie w sposób daleki od doskonałości ale za to z wielkim wdziękiem i w poczuciu doskonałej zabawy. Znakomicie radzą sobie z komediową konwencją. Korzystając z wszelkich środków wypracowanych przez ten gatunek, odwołują się do parodii, komizmu sytuacyjnego i słownego.

Niewątpliwym atutem tej inscenizacji była możliwość obcowania z niezwykle pięknie podanym tekstem literackim w jego najdoskonalszej, niezmienionej formie, z wyjątkiem sytuacji gdy aktorzy ku uciesze publiczności czynili dosyć udane wtrącenia polskich słów, podtrzymując tym samy poziom udanej interakcji pomiędzy sceną a publicznością przez cały czas trwania spektaklu. Miarą sukcesu tego przedstawienia jest jego bezpretensjonalny i łatwy w odbiorze przekaz, a także profesjonalizm aktorów, którzy dostarczyli wspaniałej zabawy publiczności, która na zakończenie nagrodziła ich owacją na stojąco.

Joanna Majchrzak
INSTYTUCJE WSPIERAJĄCE
logo logo Fundacja Theatrum Gedanense logo logo logo
SPONSORZY PLATYNOWI
logo logo logo logo