jesteś w:
Krótki spektakl o zniewoleniu - Mateusz Jażdżewski
Trzeci sierpnia upłynął na Festiwalu pod znakiem „Snu nocy letniej”. Miłośnicy tej sztuki mogli zobaczyć dwie zupełnie różne jej realizacje. Watermill Center pokazało czystą komedię. Publiczność klaskała w trakcie, a aktorzy przerysowywali postaci. W zupełnej kontrze zaistniał spektakl z Akademii Teatralnej w Warszawie stworzony w duchu idei Jana Kotta. Pozornie odczytywany jako komedia dramat odkrywa mroczne międzyludzkie zależności. Szczerze mówiąc, trudno nazwać to, co zobaczyliśmy na scenie „Snem nocy letniej”. Wycięto zupełnie wątek kochanków. Widzowie nie pośmieją się z perypetii czwórki młodych ludzi, nie wzruszą miłosnym happy endem. Dostaną jednak intrygujący zamiennik. Fabuła została ograniczona do konfliktu między Oberonem i Tytanią, który ewoluuje w niebezpieczną stronę.
![]() |
| Fot. Wiesław Czerniawski |
Warszawski „Sen nocy letniej” to studium dramatu kobiety w obliczu mężczyzny żądnego władzy w każdej sferze życia. Efekt ten wzmocniony zostaje poprzez zastosowanie klamry ideowej. Na początku zwinięta w kłębek Tytania wygłasza monolog Heleny o sile miłości pierwotnie adresowany do Demetriusza. Reżyserka Katarzyna Kalwat uczyniła z tego wyznanie, które musi wstrząsnąć publicznością w kontekście tego, co dzieje się z Tytanią później. Kobieta staje się ofiarą chorej męskiej wizji upokorzenia jej poprzez wystawienie na ekstremalne erotyczne przeżycie. Kiedy Oberon przerywa seksualny trans, uświadamia jej, w czym brała udział i wykorzystuje jej wstyd do manipulacji żeńską osobowością. Poddana próbie dawniej silna, epatująca pięknem istota staje się marionetką w rękach szalonego władcy. Scena, w której czołga się do stóp Oberona ukazuje jego ostateczne zwycięstwo.
Napięcie zbudowane zostało na kontraście między silnym mężczyzną i zniewoloną, nieświadomą kobietą. Udaje się je podtrzymać dzięki doskonałej grze aktorów. Lidia Sadowa w niezwykły sposób zmieniała styl gry pod wpływem wydarzeń. Z silnej i chłodnej zmienia się w rozerotyzowaną. Szaleństwo, dystans i nienawiść królują z kolei na twarzy Henryka Niebudka. Zaciekawia także Paweł Tomaszewski jako Puk. Jednak konflikt między protagonistami nie pozwala mu zbudować jasnej emocjonalnie postaci.
Czas trwania przedstawienia, około pół godziny, pozostawia pewien niedosyt. Z jednej strony przemiana bohaterki jest zakończona. Jednak tak wspaniale rozpoczęte szaleństwo Oberona prosi się o kontynuację, rozwinięcie. Gdyby reżyserka pokusiła się o określenie genezy rodzącego się autorytaryzmu i chęci kontroli nad relacjami międzyludzkimi, powstałby intrygujący portret uzurpatora do miana demiurga. Jednak nawet bez tych zabiegów, „Sen nocy letniej” pozostawia refleksję na temat istoty ludzkiego zła i chorobliwej żądzy dominacji.
Mateusz Jażdżewski







