SZUKAJ »
przełącz na język polski switch to english
Dramat Hamleta w czterech ścianach - Mateusz Jażdżewski
W cieniu gali inauguracji na Scenie Kameralnej Teatru Wybrzeże w Sopocie odbył się pokaz spektaklu „Hamlet albo koniec Dzieciństwa”. Chociaż uwaga skupiona była na ceremonii w Gdańsku, produkcja francuskiego Teatru Naxos może być uznana za jedno z ważniejszych wydarzeń tegorocznego Festiwalu pod względem podejmowanej tematyki.


Moc tego przedstawienia polega na nowatorskim pomyśle w kreacji sytuacji scenicznej. Rzecz nie dzieje się na zamku w Elsynorze, Hamlet nie jest studentem z Wittenbergi, a jego ojciec nie został zabity przez swojego brata. To dziecko, którego mama rozwiodła się z ojcem i usilnie próbuje nakłonić syna, by poznał jej nowego partnera.

Obserwujemy chłopca siedzącego na łóżku i podśpiewującego. Jego pokój przepełniony jest przedmiotami charakterystycznymi dla czasów dzieciństwa. Na skrzyni z zabawkami siedzi pluszowy miś, obok miniteatrzyk do zabawy kukiełkami. W roku kołysze się bujane krzesło, a na stoliku, obok globusa, leży sterta zakurzonych książek. Te pozornie zwykłe rzeczy nabiorą symbolicznego znaczenia, gdy Hamlet rozpocznie przed nami nietypowy pokaz. Odegra dramat księcia Danii, wykorzystując do tego elementy umeblowania pokoju i zabawki.

Kim jest Hamlet w wykonaniu Thomasa Marceula? Ma wiele cech pierwotnej Szekspirowskiej postaci. Jest zagubiony i przytłoczony nową sytuacją rodzinną. Jego wrażliwość nie pozwala mu na akceptacje nowego członka rodziny i zmian między nim a matką. Stosuje więc mechanizmy eskapistyczne. Zamyka się wewnątrz swojego pokoju i nie dopuszcza do niego nikogo. Tworzy własny świat, sugerując widzom, że zbrodnie, knowania i namiętności dotyczą jego rodziny. Czy to interpretacja Hamletowskiego szaleństwa? Raczej typowa dla dzieci tendencja do mistyfikowania rzeczywistości. W jego pokoju wisi plakat z filmu z Lawrencem Olivierem. Chłopiec naprawdę uwierzył, że przeżywa ból księcia na własnej skórze.

Psycholog Michael Bradley twierdzi, że brzemienne w skutki jest to, czego doświadczamy w wieku nie kilku, ale kilkunastu lat. Czego doświadcza młody chłopak w spektaklu z Naxos? Rozstania rodziców, cierpienia. I ucieka w swój świat. Woli odtwarzać sceny z filmu, bawiąc się przy tym, niż zacząć przeżywać swój własny los. Na tym polega jego dramat. Stanisław Jerzy Lec pisał, że w każdym kraju pytanie Hamleta brzmi inaczej. Po analizie francuskiej produkcji można dodać: w każdym wieku. Chłopak wypowiada najsłynniejszy monolog „Być albo nie być” leżąc na łóżku. W jego ustach brzmi, tak jak powinien, dziecinnie. A jednak jest w nim wiele gorzkiej prawdy. Trudno ocenić, na ile poczynania młodzieńca są zabawą w mordowanie poduszek (przedstawiających Klaudiusza i Poloniusza), a na ile zapowiedzią budzącego się w dziecku zła. Zbyt często niewinny uśmiech przeplata się tu z rządzą śmierci na twarzy.

Kolejnym aspektem dramatu Hamleta jest motyw zamkniętych drzwi. W tej scenerii przypomina o wiele bardziej bohatera kafkowskiej „Przemiany” niż szekspirowskiego dramatu. Bohater sam odcina się od rzeczywistości, ale i matka nie bardzo chce do niego dotrzeć. Jej reprymendy udzielane przez drzwi mają za zadanie wymuszenie u syna subordynacji, a nie faktycznej akceptacji jej nowego męża.

Jestem pod wrażeniem jak reżyserowi Nedowi Grujicowi i aktorowi Thomasowi Marceulowi udało się zawrzeć w tym zwartym pod względem narracji spektaklu tak wiele problemów. Główny bohater dzięki niezwykłej mimice i umiejętności transformacji wciąż trzyma widza w napięciu. Denerwujemy się, gdy rzuca się na poduszki w przypływie gniewu. Współczujemy, kiedy swoją potrzebę bliskości wobec matki musi realizować przytulając się do jej pluszowej podobizny. Marceul potrafi także rozśmieszyć udając speszoną Ofelię, czy rozmawiając z plastikowymi żołnierzykami o wyprawie Fortynbrasa na Polskę.

„Hamlet albo koniec dzieciństwa” to spektakl trudny, działający na psychikę. Jest wymagający zarówno dla ludzi młodych, którzy muszą się zastanowić nad swoimi reakcjach w sytuacjach kryzysowych, oraz dla rodziców czujących się bezpiecznie, kiedy dzieci zamykają się w swoich pokojach i nie stwarzają problemów. Jak bardzo Hamlet chciałby, żeby mama postarała się otworzyć te drzwi...

Mateusz Jażdżewski
INSTYTUCJE WSPIERAJĄCE
logo logo Fundacja Theatrum Gedanense logo logo logo
SPONSORZY PLATYNOWI
logo logo logo logo